PARAFIA
NARODZENIA NMP
Intencje mszalne | Zapowiedzi      
Strona główna Historia Parafia Kronika Galeria Bierzmowanie Różności
    Ważniejsze wydarzenia z życia parafii.
         Licznik odwiedzin



Dróżki
Łagiewniki
Odpust 2005
Pożegnanie Papieża
Św. Walenty
3 rocznica
Prymicje
Pielgrzymka do Włoch
Nauczycielu dobry...
Pielgrzymka

Dzień nauczyciela
Homilia wygłoszona w czasie Mszy świętej

„Nauczycielu dobry co mam czynić,
aby osiągnąć życie wieczne” (Łk 18,18)

     Czcigodny Księże Proboszczu, Drodzy Księża Józefie i Krzysztofie. Szanowni i Drodzy Nauczyciele dzieci i młodzieży. Umiłowani w Chrystusie Panu Bracia i Siostry.

     Gdy słyszymy owo zawołanie „Nauczycielu”, z jakimże wzruszeniem kierujemy myśl do naszych nauczycieli i wychowawców. Pozwólcie, że wspomnę tu choć kilku swoich nauczycieli ze szkoły podstawowej i średniej. Najpierw trzeba przypomnieć, że za okupacji nauczyciele uczyli w tajnych kompletach, nieraz po różnych stodołach, bo szkoły były zajęte przez wojska. Gdy wojna się skończyła, zaistniała bieda, właściwie nędza. Dzieci zagłodzone. Gdy jednak pojawiła się możliwość organizowania kolonii, tuż po wojnie, to nasza pani kierowniczka, dzisiaj powiedzielibyśmy pani dyrektor, Władysława Kremer, zaraz zadbała o to, by te najbiedniejsze dzieci wysłać na kolonie dla poratowania ich zdrowia. Były to czasy trudne również i dla nauczycieli. Mieszkali oni często na stancji. Moja wychowawczyni wynajmowała duży pokój, który podzieliła szafami, by mieć niejako dwa pokoje. W tym pomieszczeniu mieszkała przez wiele lat z mężem    i dwoma synami.
     Później nadszedł czas nachalnego narzucania ideologii komunistycznej i zarazem ateistycznej. Wielu jednak nauczycieli nie uległo tej presji. Pamiętam panią Eleonorę Sikorę, która była tak ukochaną panią, że inne klasy zazdrościły tym, które miały ją za wychowawczynię. Miała wielki autorytet u dzieci i u rodziców. Umiała wymagać, ale czuło się, że robi to z miłością do uczniów. Mimo nacisku ze strony ówczesnych władz oświatowych nie przestała praktykować życia religijnego. Z wdzięcznością też pamiętam panią Olgę Urbańską, która uczyła matematyki i geografii. Tak nas zapaliła do geografii, że o mało co, zamiast księdzem, zostałbym geografem. Ona nas zachę-cała: „róbcie zawsze wszystkie zadania z matematyki samodzielnie. Zrobicie błąd, ja poprawię, wyjaśnię, ale nie ściągajcie, bądźcie uczciwi”. Ona również wynajmowała pokój u gospodarzy. Dla uczniów słabszych organizowała bezinteresownie lekcje. Ją też zawsze widzieliśmy na Mszy świętej w naszym kościele parafialnym.
     Oczywiście, nie sposób tu przywołać na pamięć wszystkich moich nauczycieli ze szkoły podstawowej. Bardzo wiele zawdzięczam również moim nauczycielom, a mówiło się wtedy „profesorom”,  w szkole średniej. Między innymi pan profesor Święch rozmiłował nas w literaturze polskiej. Czytaliśmy nie tylko wszystkie zadane lektury, ale także inne. Wspaniałą była też pani profesor Skiminowa. Choć była bezwzględna w swoich wymaganiach, to przecież tak nas „zauroczyła” nauką języka francuskiego, że w ówczesnej pierwszej klasie liceum, zwanej ósmą, jak się wówczas liczyło, myśmy sami przerobili całą gramatykę, czytaliśmy prasę francuską i spotykaliśmy się z kolegami kilka razy w tygodniu po to, żeby rozmawiać ze sobą tylko po francusku. To zamiłowanie do języka francuskiego i jego znajomość utorowała mi drogę na studiach do dalszego naukowego rozwoju. Między innymi, pisząc pracę magisterką, dołączyłem do niej jako aneks przekład książki mojego bohatera Lamberta Beauduina.
     Dlaczego na początku wspominam moich nauczycieli? Bo pragnę im wyrazić wdzięczność. Jesteśmy wszyscy dłużnikami naszych nauczycieli i wychowawców.
     Wspominając ich, pragnę w ten sposób wyrazić głęboki szacunek i Wam Szanowni, Drodzy - Panie i Panowie - podejmujący trudne, ale zarazem zaszczyt-ne i istotne zadanie, misję, powołanie: być nauczycielem w dzisiejszych czasach. Są one inne niż wspomniany okres, ale i one są naznaczone różnymi, może i większymi trudnościami, stanowiąc wielkie doświad-czenia dla tych wszystkich, którzy podej-mują się tej niełatwej roli nauczyciela i wy-chowawcy. Wszystkim Wam składam wyrazy szacunku i wdzięczności.
Dzień Nauczyciela, to dzień, który sięga historii, jak wspomniał Ksiądz Proboszcz. Pamiętnego dnia, 14 paździer-nika 1773 roku, powstała Komisja Edukacji Narodowej. Była ona pierwszym Minister-stwem Oświaty w Europie i na świecie. Ten fakt wskazuje na to, jak dostrzegano wtedy w społeczeństwie i ceniono ważną rolę nauczyciela. Nauczyciel, to ktoś ważny dla Ojczyzny, dla Polski, dla przyszłości Narodu. Dlatego, ile razy chciano zniszczyć Naród, zniweczyć niepodległość Polski, to wtedy zamykano szkoły, likwidowano biblioteki, aresztowano i rozstrzeliwano nauczycieli. Na początku II wojny światowej w Lasach Piaśnickich nad Bałtykiem wymordowano, wraz z inte-ligencją i ludźmi sprawującymi różne miejscowe urzędy, właśnie nauczycieli. Tam, w tych lasach są ich mogiły. Wśród nich jest grób, dziś już błogosławionej, siostry Alicji Kotowskiej, zmartwychwstanki. Została ona roz-strzelana nie dlatego, że była zakonnicą, ale dlatego, że była nauczycielką, że była dyrektorką szkoły w Wejhe-rowie. Również we wszystkich obozach i łagrach ginęli nasi polscy nauczyciele. Wśród tych obozów jest i Katyń.

***

     „Nauczycielu” - jakże wymowne jest to słowo. „Nauczycielu dobry”, tak zwraca się do Boskiego Mistrza ów młody człowiek. „Dobry Nauczycielu”. Jezus Chrystus jest nauczycielem wyjątkowym. Jedynym nauczycielem, który zarazem jest uosobioną prawdą. Dobroć, wielkość nauczającego Jezusa wynika stąd, że jak wskazywał Jan Paweł II, „Jego słowa, przypowieści    i rozprawy nie dają się nigdy oddzielić od Jego życia i Osoby. W takim ujęciu życie Chrystusa okaże się nieustannym nauczaniem: Jego milczenie, cuda, modlitwa, miłość do ludzi, szczególna troska o poniżonych    i biednych, całkowite przyjęcie ofiary krzyżowej dla odkupienia ludzi, samo wreszcie zmartwychwstanie - są urzeczywistnieniem Jego słowa i wypełnieniem Obja-wienia”. Dlatego, uczy dalej Papież, „Ukrzyżowany stał się dla chrześcijan najwspanialszym i najbardziej zna-nym obrazem Chrystusa Nauczyciela” (Adhortacja o ka-techizacji w naszych czasach, „Catechesi trandendae”, nr 9).
     My wszyscy, Szanowni Państwo, musimy się wciąż uczyć tej autentyczności, prawości bycia nauczycielem. Chodzi o to, by z nauczaniem i posługą wychowania było zharmonizowane nasze życie. Nauczyciel, czy chce, czy nie chce, czy uczy matematyki, czy biologii, czy historii, jest nie tylko przekaźnikiem wiedzy, ale też i wychowuje swoją postawą, swoim życiem.
     Ten ewangeliczny młody człowiek postawił trudne pytanie, ale istotne, pytanie o sens życia, o to, jak on ma żyć, aby osiągnął ostateczny cel - zbawienie. Jakżeż mądre pytanie.
     Czy dzisiejsza młodzież umie pytać o istotny sens życia? Czy nie stosuje się wobec niej wielu metod, środków, informacji i reklam, aby ich życie spłycić, sprowadzić li tylko do całkowitego zabiegania o to, by chciała ona jak najwięcej mieć i jak najwięcej używać, żeby nie stawiała pytań o najgłębszy sens życia. Gdy ta młodzież przegrywa swoją młodość, pozostaje sama z wewnętrzną pustką, doświadcza tragedii, dramatu bezsensu swojego życia. Ile bólu doświadcza nasza, polska młodzież, która często jest zraniona już na progu swojego życia. Zraniona najczęściej rozbiciem swojej rodziny. I tu jawi się potrzeba, by nauczyciel był nie tylko „chodzącą encyklopedią”, ale by był Człowiekiem. Człowiekiem dobrym, rozumiejącym, by był nauczycielem, któremu uczeń może postawić szczerze pytanie: „Nauczycielu dobry, co mam czynić?”
     Nauczyciel musi słuchać. Słuchać dzieci, słuchać młodych ludzi, zwłaszcza gdy oni chcą z nim rozmawiać o własnych kłopotach, jak powiedziała w wywiadzie na łamach „Dziennika Polskiego”, przed paru dniami, jedna z dyrektorek krakowskiej szkoły.
     „Życie to temat dany nam od Boga do wypraco-wania - pisał kiedyś pewien młody człowiek. Jedni robią z niego komedię, inni tragedię, jeszcze inni bezmyślny głupi film, ale ja chciałbym z mojego życia uczynić hymn radości ku czci Boga, mimo że wokół mnie tyle zła i podłości”. Życie to temat. My uczący, czy to w szkołach podstawowych, gimnazjach, liceach, czy uniwersytetach, też mamy swój życiowy temat. Jakże ważny i odpowiedzialny. Ale też naszym zadaniem jest, aby tym młodym, z którymi przyszło nam iść przez życie, pomóc odkryć ich własny temat i wskazać im, jak ten temat wypracować  w sposób sensowny i piękny. To jest owo zadanie, które się kryje w tym wezwaniu: „Nauczycielu dobry”. Chodzi o wychowanie, o to, by pomóc młodemu człowiekowi swoim słowem, życzliwością, nade wszystko stylem życia, odczytać właściwy temat jego życia. „Wychowanie, jak pisał kardynał Maria Martini SJ (ur. 1927), nie jest zadaniem do wykonania w tzw. wolnym czasie, jako dodatek do innych zajęć. Jest to fundamentalny obowiązek, wręcz bitwa do wygrania, która powinna angażować całą siłę i energię zarówno rodziców jak i wy-chowawców”. Czym jest więc wychowanie? „Wychowa-nie to przykład i miłość, więcej nic”, pisał niemiecki pedagog, czołowy kreator wychowania przedszkolnego, Fridrich Fröbel (1782-1852).

***

     „Nauczycielu dobry”. Dziś jesteśmy świadkami tendencji oderwania życia, szkolnictwa, wychowania, kultury od chrześcijaństwa, od wymagań moralnych. Jest to droga donikąd. Pokażcie mi jakieś arcydzieła sztuki, kultury, wzory wspaniałego człowieczeństwa, które stworzył ateizm ostatnich totalitaryzmów politycznych? Są takie. Niestety, to krematoria, łagry, zniszczona rodzina, kultura, a nawet gospodarka. Czy nie jest słuszną przestroga Abrahama Greena (ur. 1928): „Jeśli ktoś chce przygotować ludziom piekło na ziemi wystarczy, że im pozwoli na wszystko”.
     W 1976 roku zmarł wybitny niemiecki, protestancki pedagog - Friedrich Wilhelm Foerster (1869-1966). Kilkadziesiąt jego dzieł zostało przed wojną przetłumaczonych na język polski. Był bardzo ceniony przez środowiska katolickie. Otóż, początkowo uważał on, że można wychować młodego człowieka, opierając się jedynie na uczonych podstawach psychologicznych, socjologicznych itp. Ale wciąż doświadczał, po pewnym czasie, że ten gmach budowy jego wychowania popadał w gruzy. Oto, po latach, ten filozof wychowania doszedł do przekonania, że tzw. grzech pierworodny, to nie jest jakiś mit religijny, ale stanowi on bardzo ważny element ludzkiej kondycji. My sami z siebie jesteśmy skłonni wybierać nie to, co słuszne, prawdziwe, ale to, co przyjemne, co jest łatwiejsze. Zrozumiał, że chcąc naprawdę wychować młodego człowieka, trzeba go nauczyć kształtowania charakteru, pracy nad własnym wnętrzem, formowania sumienia. Ale tego nie uczyni się bez pomocy z zewnątrz, bez pomocy Bożej, bez życia religijnego. Stąd jednej ze swoich książek (polskie wydanie - 1930) dał tytuł: „Religia a kształtowanie charakteru”.
     Chrystus Pan, tak jak przed tym młodym człowiekiem, na którego spojrzał z miłością, otwiera przed każdym z nas horyzonty pięknego życia. To Chrystus Pan jest naszym najlepszym Nauczycielem i Wychowawcą, który mocą Ducha Świętego kształtuje nas od wewnątrz. Niestety, człowiek może odrzucić tę drogę, którą On nam wskazuje. Ów młody człowiek, gdy Boski Nauczyciel postawił przed nim kolejne wymaga-nia, zasmucił się i odszedł. Ale tradycja mówi, że tym młodym człowiekiem był ów Marek ewangelista. On to najprzód się zasmucił, zniechęcił, odszedł, ale potem wrócił do Mistrza. Został uczniem Zbawiciela i autorem jednej z Ewangelii. Dobrze, jak uczeń ma do czego wrócić.
     Umiejmy stawiać wymagania i przekonywać młodzież, że warto, że trzeba umieć podejmować trud, wysiłek. Młodego Karola Wojtyłę w szkole średniej przekonało ostatecznie do Chrystusa to, że Jezus Chrystus na kartach Ewangelii stawia bardzo jasne i bezkompromisowe wymagania. Tymczasem politycy, którzy chcą zdobyć głosy poparcia, obiecują wiele wspaniałych rzeczy, ukazują się jako ludzie wspaniali, mający najlepsze programy życia i dobrobytu. Nie pozostaje nic, jak tylko głosować na nich. A Chrystus Pan stawia trudny warunek: „Jeśli kto chce iść za Mną, niech zaprze samego siebie, niech co dnia weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje” (Łk 9,23). Po latach napisze Jan Paweł II: „Ewangelia nie jest obietnicą łatwych sukcesów. Nie obiecuje też nikomu łatwego życia. Stawia wymagania. Równocześnie zaś jest ona Wielką Obietnicą: obietnicą życia wiecznego - dla człowieka poddanego prawu śmierci, obietnicą zwycięstwa przez wiarę - dla człowieka zagrożonego tylu klęskami” (Przekroczyć próg nadziei, Lublin 1994, s. 115). A George Weigel (ur. 1951), wybitny amerykański filozof i teolog katolicki, komentując te słowa, dodaje: „Wymagania i obietnica, krzyż przed koroną - (…), ta duchowość odkupieńczego cierpienia była dla niego (Jana Pawła II) sercem Ewangelii od czasów chłopięcych” (Świadek nadziei, Kraków 2000, s. 47). Nie brak i dziś młodych ludzi, którzy mają ideały i podejmują trud walki ze swymi słabościami. Umiejmy im pomagać, podtrzymywać w tym właśnie dziele kształtowania charakteru.
     Ukochana młodzieży! Bądźcie wdzięczni waszym nauczycielom. Gdy oni od was wymagają, gdy was napominają, to wiedzcie, że czynią to dlatego, że was poważnie traktują, że chcą waszego dobra, że pragną, aby wasza przyszłość była piękna, godna i sensowna. Chciałbym Wam zadedykować, Drodzy Przyjaciele, słowa z Księgi Przysłów: „Kto napomnienia lubi, kocha mądrość, kto nagan nie znosi, jest głupi” (Prz 12,1). Jestem przekonany, że wy wszyscy pragniecie zawsze wybierać mądrość. Jesteście mądrzy i wspaniali. Pozostańcie takimi, Droga Młodzieży.
     Nie brak dzisiaj również i wspaniałych nauczy-cieli, którzy po prostu robią swego rodzaju „cuda” w swoich szkołach wśród dzieci i młodzieży. Potrafią tak wspaniale organizować ich wolny czas poprzez pracę w różnych zespołach. Wielu spotkałem w ostatnich latach niezwykłych nauczycieli, dyrektorów, oddanych całkowicie nie tylko temu, żeby dzieci i młodzież solidnie wykształcić, ale ażeby ich wprowadzić w życie kultury, w życie ojczystej tradycji. Wy, Umiłowani, Szanowni Nauczyciele, jesteście tymi wspaniałymi, bo przecież w wasze święto przyszliście do Chrystusa Pana, do Dobrego Nauczyciela, by od Niego uczyć się, jak być nauczycielem, dobrym nauczycielem.

***


     Prośmy Chrystusa Pana o tę mądrość, która jak słyszeliśmy w dzisiejszym czytaniu, przenosi się „ponad berła i trony i w porównaniu z nią za nic ma się bogactwa”, bo wszystko złoto wobec niej, (wobec tej mądrości), „jest garścią piasku” (Zob. Mdr 7,8-9). Niech też z nią, z tą mądrością, przyjdą na was, Drodzy Nauczyciele, wszystkie dobra i niezliczone bogactwa (Zob. 7,11) Bożej łaski i radości. Niech przyjdzie to dobro prawdziwe, trwałe na dziś, na jutro i na wieczność. Zadajmy zatem i my wszyscy, którzy jesteśmy nauczycielami, w głębi naszych serc, Chrystusowi Panu to ewangeliczne pytanie: „Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?”. Amen.


Ks. Stefan Koperek CR

Tekst autoryzowany