PARAFIA
NARODZENIA NMP
Intencje mszalne | Zapowiedzi      
Strona główna Historia Parafia Kronika Galeria Bierzmowanie Różności
    Ważniejsze wydarzenia z życia parafii.
         Licznik odwiedzin



Dróżki
Łagiewniki
Odpust 2005
Pożegnanie Papieża
Św. Walenty
3 rocznica
Prymicje
Pielgrzymka do Włoch
Nauczycielu dobry...
Pielgrzymka
Dróżki Kalwaryjskie - 2005


Uczestnicy Dróżek Kalwaryjskich

    „Od wieków całe pokolenia pielgrzy-mów z różnych stron Polski, a także i spoza Tatr, ciągną do Kal-warii Zebrzydowskiej, aby tam rozpamięty-wać tajemnice Jezusa i Maryi (...)”

Karol kard. Wojtyła
Arcybiskup Metropolita Krakowski




     Sobota, 22 października 2005 roku. Ciepły, słoneczny dzień „złotej polskiej jesieni”. Wokoło złocisto-purpurowe odcienie przyrody; lasy, sady i przydomowe ogródki przybierające jesienne, jakże urocze tego roku barwy. I ścielące się wszechobecne liście: żółte, brązowe, czerwienne i miodne. I zapach jesieni wdzierający się w człowieka wszystkimi jego zmysłami. W takim dniu nie można być obojętnym na otaczającą rzeczywistość. Należy z niej korzystać. Bo czy można sobie wymarzyć bardziej stosowną porę na wycieczkę do Najstarszego Parku Modlitwy w Polsce, jakim jest Kalwaria Zebrzydowska? To nie przypadek, że właśnie tego dnia dane nam było połączyć przysłowiowe „przyjemne z pożytecznym” na Dróżkach Kalwaryjskich.
     W kalendarium przygotowań do Sakramentu Bierzmowania w naszej parafii, wpisane zostały Dróżki Kalwaryjskie, urzekające swoim pięknem i ciszą, zwłaszcza ciszą tego październikowego przedpołudnia. W takiej atmosferze, już po raz drugi, mogliśmy skorzystać z bogactwa treści i formy kultu i czci oddawanej Jezusowi i Maryi w tym niezwykłym miejscu pielgrzymowania.

Przy pałacu Piłata       Kilkudziesięcioosobowa grupa młodzieży przybyła o 8 rano na Plac Rajski, by przed Klasztorem Ojców Bernardynów, wędrując „Dróżkami” modlić się o błogosławieństwo w Sakramencie Bierzmowania. Wraz z nami, na pewno, pielgrzymował Papież Jan Paweł II, którego zabraliśmy ze sobą z pomnika stojącego na placu. Zabraliśmy nie jego monument, ale jego umiłowanie wszystkiego, co związane jest z Kalwarią, a zwłaszcza ukochanie wędrówek Dróżkami w samotności i skupieniu. Ten wspaniały Papież - Pielgrzym, tu z Placu wskazuje dłonią ścieżki przedeptane milionami stóp i przeszeptane niezliczoną ilością słów nabożności kalwaryjskiej.
     Tak więc ruszyliśmy za gestem drogowskazem, z niestrudzonym przewodnikiem księdzem proboszczem Zdzisławem Budkiem, z Placu Rajskiego, by przemodlić drogę męki Pana Jezusa i z oczyszczonymi duszami wrócić na Plac Rajski. 

      Jesień ścieliła łąki swymi barwamiPełni radości i młodzieńczej werwy ruszyliśmy ku kapliczkom - stacjom, gdzie w zgodzie z naturą i w towarzystwie przyjaznych dusz, rozpoczęliśmy naszą modlitewną drogę. Po przeczytaniu pierwszego rozważania, ksiądz Zdzisław zwrócił się z prośbą do młodzieży o kolejne czytanie rozważań. Znając jednak nasz „niesamowity zapał i entuzjazm” do angażowania się w tego typu przedsięwzięcia czuł, że nie będzie zbyt wielu chętnych. Na szczęście znalazły się nieliczne osoby, które postanowiły odciążyć księdza proboszcza.
     Początek Drogi Krzyżowej stanowiła stacja XIV, w której Jezus został skazany na śmierć przez Piłata. Pamiętamy doskonale Piłata, który umywa ręce, bo nie chciał angażować się w trudne sprawy ludzi.
     I tu zaczynają się jakże głębokie nasze przemyślenia, które trwają kolejne godziny. Muszą trwać, bo każdy z nas jest Piłatem, przekonanym o własnej niewinności. Dlatego goryczą napełniają nas kolejne stacje męki Pana Jezusa, od podjęcia ciężaru krzyża, przez upadki wyczerpanego fizycznie i duchowo Zbawiciela. Momentami doznajemy ulgi, bo oto na drodze pojawia się Matka Jezusa, Szymon z Cyreny, Święta Weronika i Płaczące Niewiasty. Czyżbyśmy chcieli własną odpowiedzialność za grzech złożyć na ich ramiona? Chyba tak, bo skąd w naszym sumieniu owa ulga? Klękając wśród szeleszczących liści przy kolejnych stacjach Drogi Krzyżowej, oddajemy się zadumie nad Jezusem i nad naszym doczesnym życiem. Jakie nieprawdopodobne wydaje się nam wszystko to, co zdarzyło się Jezusowi. To niemożliwe, żeby Bóg - Człowiek musiał aż tyle wycierpieć.
        Chłopcy - jak zwykle - mieli swoje tajemnicze sprawy          Po rozważeniu tajemnicy Trzeciego upadku, ksiądz Zdzisław zlitował się nad „umierającymi z głodu i pragnienia” pątnikami i zarządził półgodzinną przerwę. Rozproszeni gimnazjaliści, korzystając z pięknej jesiennej pogody, napawali się krajobrazem góry Żarek, odpoczywając w ciepłych promieniach słonecznych.
     Po zasłużonym odpoczynku, udając się w dalszą drogę rozważaliśmy ostatnie już chwile męki Jezusa. Te okrutne momenty z życia Zbawiciela uczciliśmy w ciszy, by jak najgłębiej przeżyć Obnażenie z szat, Przybicie do krzyża, Śmierć i wreszcie koniec doczesnego życia Boga Człowieka - Złożenie do grobu. W milczeniu, w lekkim powiewie wiatru i cieple jesiennego słońca, kontemplujemy odległe, ale wciąż aktualne i ważne dla chrześcijan zdarzenia.


Byli także rodzice      Po dłuższej chwili zadumy budzi się ogólna refleksja: „Dobrze, że tu jestem”, bo mam okazję przeżywać tak, jak na co dzień nie mam czasu lub mi się nie chce. Ten wspaniały dzień, to sobotnie oderwanie się od codzienności było nam bardzo potrzebne. Nie dlatego, że to warunek Sakramentu Bierzmowania, ale dlatego, że przeżywamy, że staramy się rozumieć, że otrzymaliśmy dar zadumy nad sobą i swoją pobożnością. Dzisiaj już wiemy, że nie była to tylko wycieczka, ale coś o wiele ważniejszego.

W imieniu wszystkich pątników dziękujemy za ten, jak się okazało „miły i pełen refleksji przymus”, który zaproponowali nam nasi duszpasterze.

Ewa Waś
Agnieszka Pabian